Sławomir Sztajer

 

 

 

Religia jako moralność – moralność jako religia

U podstaw kantowskiej filozofii religii

 

 

 

 

 

 

     Kantowska filozofia religii jest nieodłącznie związana z rozwijaną na gruncie praktycznego rozumu etyką. Już na wstępie zaznaczmy, że pojęcie religii nie jest tutaj rozumiane jednoznacznie. Właściwie pojęta religia (religia w węższym sensie) to dla Kanta religia rozumu, czyli „poznanie wszystkich obowiązków jako nakazów bożych”. Wyróżnia on także religię objawioną (historyczną, kościelną). Stosunek ich obu można by przedstawić jako subsumpcję, gdzie pojęciu religii objawionej jako szerszemu zakresowo, podporządkowane jest pojęcie religii rozumu. Interpretować można to zatem tak, iż każda religia historyczna zawiera w sobie treści rozumowe, a więc przede wszystkim treści moralne, które stanowią jej rdzeń. Reszta to tylko organon czy Vehikel, a więc historycznie zrelatywizowane środki wyrazu i przekazu dyktowanych przez rozum treści moralnych (kult, obrzędy, itp.).

Zadaniem niniejszej pracy jest rekonstrukcja oraz krytyczne zbadanie relacji zachodzących między dwojako pojmowaną religią a moralnością. Nie jest to zatem całościowy zarys filozofii religii Kanta, lecz dokładniejsze przyjrzenie się pewnym jej fragmentom i aspektom. Historycznie doniosłe negatywne wnioski “Krytyki czystego rozumu“ będą tutaj stanowiły punkt wyjścia, a nie centralny przedmiot zainteresowania.

Filozoficzne zagadnienia związane z religią pojawiają się u samych początków twórczości królewieckiego myśliciela i są podejmowane przez cały niemal okres jego aktywności pisarskiej. Już okres przedkrytyczny zawiera problematykę dowodu istnienia Boga oraz w pewnym stopniu niezależne dążenia do skonstruowania takiego dowodu. Następnie dzieła stanowiące postawę filozofii krytycznej (“Krytyka czystego rozumu”, “Krytyka praktycznego rozumu” i “Krytyka władzy sądzenia”) także w niemałej części rozwijają problematykę filozofii religii. Wreszcie religia jest przedmiotem dwóch odrębnych dzieł Kanta : “Religii w granicach samego rozumu” i “Sporu wydziałów”. Należy wziąć także pod uwagę “Opus postumum” - zbiór notatek opublikowanych po śmierci filozofa.

W “Krytyce czystego rozumu” pojęcie intelektu jako “konstruktora” świata fenomenów, czynnego elementu procesu poznania, implikuje specyficzną pozycję podmiotu, co z pewnością rzutuje na późniejsze rozważania o religii i moralności. W perspektywie, jaka powstaje po dokonaniu przewrotu kopernikańskiego oraz do czasu, kiedy pozostajemy na gruncie rozumu tylko teoretycznego, jesteśmy w stanie wykazać co najwyżej konstytutywną rolę intelektu w tworzeniu świata zjawisk, lecz nie potrafimy udowodnić istnienia stwórcy świata. (Człowiek nie może bowiem być tutaj pojęty jako “stwórca” dopóki przyjmujemy - choćby dogmatycznie - istnienie rzeczy samych w sobie).

Jednakże najważniejsze - jak się wydaje - znaczenie dla filozofii religii ma dokonana w “Krytyce czystego rozumu” krytyka podstawowych pojęć metafizyki, tj. idei Boga, wolności i nieśmiertelności. Stanowią one przedmiot zainteresowania trzech działów dialektyki transcendentalnej. Nie omawiam tutaj negatywnych wyników owej krytyki. Wspomnę jedynie pokrótce o krytyce dowodów na istnienie Boga i ideach czystego rozumu. Warto też zastanowić się, czy nie można by wydobyć z “Krytyki czystego rozumu” jakichś pozytywnych treści dotyczących filozofii religii.

 Błąd związany z dowodami istnienia Boga zawarty jest już w samym pytaniu o Jego istnienie, które suponuje, iż Bóg jest bytem dającym się określić za pomocą kategorii, jako że istnienie musimy uznać za pewną kategorię. Jest to według Kanta mieszanie idei z pojęciem intelektu, co jest zabiegiem niedopuszczalnym. Efektem krytyki teologii racjonalnej jest wniosek o niemożności spekulatywnego dowiedzenia istnienia Boga. Dowód ontologiczny, fizykoteologiczny i kosmologiczny są niemożliwe.

Mimo to rozum nie jest w stanie ograniczyć swojego poznania do obszaru możliwego doświadczenia. Dąży do poznania rzeczy samych w sobie, dokonuje operacji abstrahujących i systematyzujących, czego rezultatem są idee (czystego rozumu). Przedmiotowe stosowanie czystych pojęć rozumu jest zawsze transcendentne, tzn. wykracza poza obszar doświadczenia. Ich uzasadnienie jest niemożliwe poza wykazaniem, że są one rozumowi potrzebne, a więc posiada wydźwięk psychologiczny. Idee rozumu mają charakter regulatywny, a nie konstytutywny, jak to jest w przypadku kategorii. O ile poznanie poprzez kategorie prowadzi do wiedzy przedmiotowej, o tyle idee nie prowadzą do prawdziwego poznania, lecz do nadania systematycznej spójności naszej wiedzy. Przedmiotowe ich traktowanie rodzi dialektyczny pozór.

Odrzucając możliwość dowodu na istnienie Boga, Kant nie staje, rzecz jasna, na gruncie ateizmu, lecz uznaje możliwość, a z punktu widzenia rozumu subiektywną konieczność, tj. potrzebę pojęcia Boga. Należy jednocześnie pamiętać, że Boga zakłada Kant jako ideę, a nie jako byt. Czyni to ze względów heurystycznych. Warto także zaznaczyć, że w dialektyce transcedentalnej miejsce Boga pojętego tradycyjnie (jako istota transcendentna) zajmuje transcendentalny ideał, czyli zasada konieczna dla umożliwienia nauki pojętej jako nastawione całościowo i systematycznie doświadczenie.

Taka oto możliwość idei Boga, tj. to, że może On być pomyślany bez sprzeczności,  jest pewnym pozytywnym wnioskiem z “Krytyki czystego rozumu”. Podobnie ma się rzecz z ideą wolności i nieśmiertelności. Niepodatny na eksplikacje rozumu teoretycznego przedmiot filozofii religii zostanie potraktowany jako postulat praktycznego rozumu, a tym samym ściśle związany z rozumem i moralnością.

Wyodrębnienie przez Kanta teoretycznego i praktycznego zastosowania rozumu wiąże się z podziałem na sferę bytu (która jest przedmiotem rozumu teoretycznego) oraz sferę powinności (będącą przedmiotem rozumu praktycznego). To właśnie w tej ostatniej sferze, sferze moralności, powstaje możliwość racjonalnego rozwijania zagadnień religijnych.

Relacja, która pojawia się na gruncie rozumu praktycznego pomiędzy religią i Bogiem a moralnością, wyraźnie wskazuje na prymat moralności polegający na tym, że moralność może się obyć bez religii, ale nie odwrotnie. Niezależność moralności od poznania Boga lub - szerzej ujmując - od poznania religijnego, wynika bezpośrednio z autonomicznego pojmowania etyki. Rzutuje to oczywiście na kantowski sposób pojmowania człowieka i ludzkiej godności: istota rozumna, której rozum jest moralnym prawodawcą, jest celem samym w sobie. Dość będzie przytoczyć fragment, który nie tylko potwierdza powyższe, ale także dokonuje relatywizacji tego co święte do moralności. “(...) W porządku celów - pisał Kant - człowiek jest celem samym w sobie, tj. nie może być nigdy przez kogokolwiek (nawet przez Boga) traktowany jedynie jako środek, nie będąc zarazem sam przy tym celem, a więc człowieczeństwo w naszej osobie musi być dla nas święte, jest ono bowiem przedmiotem prawa moralnego, a tym samym tego, co jest samo w sobie święte, i jedynie ze względu na nie i w zgodności z nim w ogóle co nazywane być może świętym”.[1]

Podstawowe pojęcia religii: Bóg, wolność, nieśmiertelność, które na płaszczyźnie metafizyki jawiły się jako idee nie posiadające odpowiedników w sferze bytu, teraz zostają włączone w sferę zjawisk moralnych jako postulaty praktycznego rozumu. Aby jaśniej ukazać drogę prowadzącą od etyki do religii, trzeba pokrótce rozważyć zagadnienie dobra najwyższego oraz związaną z nim antynomię praktycznego rozumu i jej rozwiązanie.

Składnikami dobra najwyższego są cnota i szczęśliwość. Na zgodności ich obu polega właśnie dobro najwyższe. W nim zawarte i połączone zostały jednocześnie idea Boga, wolności i nieśmiertelności. Połączenie cnoty i szczęśliwości jest jednak problematyczne, czego wyrazem jest antynomia czystego rozumu: “albo pożądanie szczęśliwości musi być przyczyną motywującą maksymy cnoty, albo maksyma cnoty musi być przyczyną sprawczą szczęśliwości”[2]. Rozważając tę antynomię, Kant odrzuca pierwszy jej człon jako bezwzględnie fałszywy, drugi zaś uznaje za możliwy, chociaż nie w świecie zmysłów. Rozum nie może pogodzić się z myślą, że cnota pozostanie nienagrodzona. Tak więc rozwiązanie antynomii na rzecz stwierdzenia, że cnota może być przyczyną szczęścia jest możliwe dzięki przyjęciu postulatu nieśmiertelności duszy oraz istnienia Boga. Pierwszy z tych postulatów dotyczy realizacji zupełności moralności, tzn. całkowitej zgodności woli z prawem moralnym, co nazywa Kant “świętością”. Ta zaś jest realizacją naczelnego komponentu dobra najwyższego, a więc moralności. Drugi postulat umożliwia drugi komponent dobra najwyższego, a więc szczęśliwość adekwatną do owej moralności.

Ponieważ urzeczywistnienie najwyższego dobra jest koniecznym przedmiotem woli, a naczelnym jego warunkiem jest całkowita zgodność woli z prawem moralnym, która jako doskonała nie może być zrealizowana w żadnej chwili istnienia istoty rozumnej, żyjącej w świecie zmysłów, zatem można tę zgodność osiągnąć - pisze Kant - “tylko w idącym w nieskończoność postępie ku owej całkowitej zgodności. (...) Ten nieskończony postęp możliwy jest jednak tylko przy założeniu nieskończenie trwającego nadal istnienia i osobowości tej samej istoty rozumnej (co nazywa się nieśmiertelnością duszy)”.[3]

Do postulatu nieśmiertelności prowadzi prawo moralne. “To samo prawo musi (…) doprowadzić do możliwości drugiego elementu dobra najwyższego, mianowicie szczęśliwości odpowiedniej do owej moralności, a tym samym do założenia przyczyny adekwatnej temu skutkowi, tj. musi postulować istnienie Boga jako niezbędne dla umożliwienia najwyższego dobra”.[4]

Ostatecznie, przyjęcie istnienia Boga jest czymś moralnie koniecznym, choć jest to jedynie konieczność subiektywna (potrzeba), a nie obiektywna (obowiązek). “Prawo moralne - pisze Kant - wiedzie poprzez pojęcie najwyższego dobra, jako przedmiotu i ostatecznego celu czystego rozumu praktycznego, do religii, tj. do poznania wszystkich obowiązków jako przykazań boskich”. Nie zapominajmy jednakże, iż w etyce Kanta rozum jest jedynym moralnym prawodawcą, a więc religia prowadząca do postrzegania obowiązków jako nakazów boskich jest religią rozumu, po kantowsku pojętą moralnością, która została wzbogacona swoiście rozumianymi pojęciami religijnymi. Wprowadzone przez religię traktowanie obowiązku jako nakazu bożego podkreśla jakby wartość, znaczenie tych obowiązków, lecz nie można w ramach etyki Kanta traktować ich jako nakazów zewnętrznych, nie wypływających z samego rozumu, heteronomicznych. W tej sytuacji rozum sam jawi się jako boski, a wypływająca z rozumu moralność nabiera charakteru religijnego.

Eksponowanie religijnego aspektu moralności jest tylko jedną stroną problemu związku religii i moralności. Z drugiej bowiem strony religia - prawdziwa religia, a za taką Kant uważał religię rozumu - ma dlań przede wszystkim charakter moralny, właściwą jej treścią jest bowiem moralność.

Trzeba tutaj powrócić do rozróżnienia pomiędzy religią rozumu a religią objawioną. Przypomnijmy, że pierwsza z nich jest moralnością pojętą po kantowsku i stanowi rdzeń każdej szeroko pojętej religii. Jest to religijność polegająca na przyjmowaniu moralnych obowiązków. Druga zaś jest pojęta jako „osłona” czy “środek” prawdziwej religii, “osłona” treści moralnych. Największą wagę ma oczywiście dla Kanta religia w pierwszym znaczeniu, podczas gdy w znaczeniu drugim jest niejednokrotnie krytykowana.

W “Sporze wydziałów” Kant pisał: “To, że religia nie może opierać się na dogmatach (choćby nawet były najwyższego pochodzenia), jest sprawą jasną i wynika  z   samego pojęcia religii. Nie zbiór określonych nauk na temat objawienia, ponieważ te nazywają się teologią, lecz nasze obowiązki pojęte w ogóle jako nakazy boskie, stanowią religię”[5]. Obowiązki te składają się rzecz jasna na moralność. I dalej: “Dlatego też religia jest tylko jedna i nie ma różnych religii, lecz tylko różne rodzaje wiar w objawienie boskie i ich ustanowione nauki, które nie wypływają z rozumu, tj. różne formy zmysłowego przedstawiania woli boskiej, a wśród nich najwyższa, którą jest, jak wiemy, chrześcijaństwo. Znajdujemy je w Biblii złożonej z dwóch nierównych części, a mianowicie pierwszej stanowiącej kanon i drugiej, organon lub Vehikel religii. Pierwsza więc może być nazwana czystą wiarą religijną ( bez przepisów i na czystym rozumie opartą), natomiast druga wiarą kościelną”.[6]

Kant deklaruje szczególne zainteresowanie czystą wiarą rozumową. W rzeczywistości jednak przedmiot jego filozofii religii nie ogranicza się do samego rozumu, ale obejmuje także wspomniany organon, czyli treści zawarte w szeroko pojętej religii - objawionej czy historycznej. Świadczą o tym liczne nawiązania do chrześcijaństwa, które nie ma charakteru czysto rozumowego, lecz mieści w sobie zawartość „supraracjonalną”. Zgodnie z przekonaniem Kanta taka szeroko pojęta religia może zostać zredukowana do treści moralnych. Problem polega na tym, że owa redukcja nie oznacza abstrahowania od tego, co objawione, drugorzędne, stanowiące środek, ale raczej reinterpretacje pojęć religii objawionej w duchu swoiście pojętej filozofii racjonalistycznej, czyli w duchu religii rozumu (etyki wypływającej z rozumu). Redukcja etyki objawionej do treści moralnych pojawiająca się wyraźnie w “Religii w obrębie samego rozumu” bywa nazywana przez interpretatorów Kanta demitologizacją i demistyfikacją religii (określenia taki stosuje np. H. Borowski w swojej pracy zatytułowanej “Kantowska filozofia religii”). Wydaje mi się, że proces taki należałoby określić raczej jako “odsłanianie“ tego co istotne, odsłanianie fundamentalnych i konstytutywnych dla każdej religii treści, a mianowicie praw moralnych, które stanowią o jej wartości. Terminy “demistyfikacja” i “demitologizacja” suponują bowiem jednoznacznie pejoratywny charakter tego, co owym procesom podlega, a więc “osłon” religii: kultu, obrzędów i tym podobnych form związanych z partycypacją w sacrum. Tymczasem Kant nie dokonuje zupełnej deprecjacji tego, co stanowi osłonę i formę historycznie pojętej religii. Widać to wyraźnie w cytowanym powyżej fragmencie “Sporu wydziałów”, gdzie wiara kościelna oparta na przepisach i wymagająca objawienia jawi się jako organon i Vehikel, narzędzie i środek. Pełni więc funkcję instrumentalną, drugorzędną, ale jednocześnie posiada pewną wartość z punktu widzenia wierzącego człowieka. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy środek staje się celem, gdy religia objawiona - jej formy i praktyki z niej wypływające - stają się ważniejsze od praw moralnych dyktowanych przez rozum, a ujętych jako nakazy boskie.

Odsłanianie tego, co istotne, jako proces polegający na docieraniu do kanonu, czyli jądra lub rdzenia religii, jako wydobywanie z niej sensu moralnego, jest w gruncie rzeczy reinterpretacją pojęć i zdań stricte religijnych, tj. właściwych religii objawionej. Chodzi rzecz jasna o pojęcia takie jak zbawienie, odkupienie, grzech, modlitwa, osoba Chrystusa, miłość chrześcijańska. Oto przykłady takiej reinterpretacji:

 

- w “Krytyce praktycznego rozumu” Kant uznaje biblijny nakaz miłości Boga i bliźniego za nakaz miłości praktycznej, który znaczy nie co innego, jak:

(1) w odniesieniu do Boga - chętnie wypełniać jego przykazania,

(2) w odniesieniu do bliźniego - chętnie wypełniać wszelki wobec niego obowiązek;

 

- w “Religii w obrębie samego rozumu” mamy do czynienia z personifikacją najwyższego dobra. Uosobieniem najwyższego dobra jest Chrystus. Kant określa go mianem “ideału moralnej doskonałości”, “prawzorem moralnego usposobienia”, czy wreszcie “ideą, którą rozum przedkłada nam jako coś, do czego warto dążyć”.

 

 W odniesieniu do Biblii odsłanianie jest wydobywaniem uniwersalnych treści moralnych spośród treści zrelatywizowanych historycznie oraz przedstawieniowo-wyobrażeniowych, które pełnią rolę instrumentalną, służebną wobec tych pierwszych. Kant proponuje tutaj przyjęcie swoistego paradygmatu interpretacyjnego, dzięki któremu można wydobyć z Biblii opartą na rozumie wiarę religijną (moralność). Przykładem zastosowania takiej metody, zawartej implicite w dziełach królewieckiego myśliciela, jest przedstawiona powyżej reinterpretacja nakazu miłości chrześcijańskiej.

Warto postawić w tym miejscu pytanie, do jakich rezultatów prowadzi kantowska racjonalizacja treści objawienia. Otóż nie wydaje się, aby odsłanianie, eksponowanie i podkreślanie wartości elementów racjonalnych w religii historycznej oznaczało u Kanta desakralizację. Sekularyzacji religii, redukcji religii do moralności, towarzyszy bowiem zjawisko odwrotne - sakralizacja prawa moralnego. Drugi z wyżej wymienionych przykładów reinterpretacji pojęć religijnych daje wyraz takiemu dążeniu. Uświęcone prawo moralne nie jest jednak przedmiotem kultu, lecz obowiązkiem.

Właśnie w powyższym zawiera się hasło: religia jako moralność i moralność jako religia, mające stanowić najprostsze określenie kantowskiej filozofii religii. Religia zostaje sprowadzona w obręb rozumu, jest pojęta racjonalistycznie jako dyktowana przez rozum moralność, ale jednocześnie ta religia rozumu jest czymś więcej niż zbiorem obowiązków. Jest ona mianowicie zanurzona w sferze sacrum. Nie jest to jednak sacrum, z którym spotkaliśmy się w religiach objawionych i które stanowi przedmiot obrzędów i kultu. Kant wyodrębnia jego jakościowo nową odmianę - sacrum moralne.

W religii rozumu nie ma miejsca na tajemnicę, objawienie, cud, obrzędy, kult, a więc na to wszystko, co zdaje się stanowić nieodłączny komponent tradycyjnie rozumianej religii. I tutaj pojawia się problem: czy możemy w tym przypadku mówić o religii par excellence? Wydaje się, że nie, ponieważ Kant dokonuje częściowej redukcji religii historycznej do jednego z jej komponentów. Z drugiej strony spór o to, czy kantowska religia rozumu jest religią par excellence może łatwo nabrać charakteru czysto werbalnego, ponieważ uzależniony jest od określeń definicyjnych.

Jak już wspominałem, apoteozie prawa moralnego stanowiącego kanon każdej “prawdziwej” religii historycznej, odpowiadała daleko posunięta krytyka wykraczających poza kanon dodatków. Zdaniem Kanta bowiem, “czyste moralne prawodawstwo (...) jest nie tylko nieodzownym warunkiem wszelkiej prawdziwej religii w ogóle, ale jest także tym, co ją właściwie stanowi. Religia ustanowiona może zawierać jedynie środek do jej wspierania i rozprzestrzeniania”. “Służba boża” polega jedynie na wypełnianiu prawa moralnego, praktyki kultowe nie mają większego znaczenia. Często wręcz stanowią krytykowaną przez Kanta przeszkodę dla doskonalenia religijnego, pełnią bowiem niekiedy funkcję usypiająca, odwracającą uwagę od tego, co naprawdę ważne. Dokonując krytyki tradycyjnej religii i pobożności, Kant przeciwstawia je religii rozumu, moralności.

Niejednokrotnie krytyka Kanta przybiera bardziej radykalną postać, sięga centralnych pojęć religijnych i zdaje się - choć nie zawsze w sposób wyraźny - sugerować boskość treści moralnych i ich twórcy. Tym ostatnim byłby nie rozum boski, lecz “uświęcony” rozum ludzki. Przy czym boskość (świętość) miałaby w stosunku do rozumu charakter raczej predykatywny, aniżeli polegający na utożsamianie rozumu ludzkiego z Bogiem. Można przypuszczać, że z rozumem i ideą Boga rzecz ma się podobnie jak z obowiązkiem i religią. O ile religia jest poznaniem obowiązków jako nakazów bożych, o tyle prawodawczy rozum - twórca tego, co święte - rozpoznany zostaje jako autonomiczny kreator idei Boga. H. Borowski w swojej monografii o filozofii religii Kanta przytacza szereg fragmentów Opus postumum, które świadczyłyby na rzecz takiego przypuszczenia. Ograniczymy się jednak do przytoczenia dwóch znamiennych cytatów:

 

“Bóg nie jest istotą istniejącą poza mną, lecz czystą myślą we mnie. Bóg jest moralno-praktycznym, sam siebie stanowiącym rozumem”[7]

 

 

 “Bóg nie jest rzeczą istniejącą poza mną, lecz moją własną myślą; niedorzecznością jest pytać, czy istnieje”.[8] 

                  

 

Nie są to jednak szczególnie reprezentatywne fragmenty dla kantowskiej filozofii religii, w związku z tym uważam, że  Kant cofa się przed wykonaniem radykalnego kroku w stronę antropogenetycznej eksplikacji idei Boga. Mimo niemożliwości wykazania istnienia Boga jako istoty transcendentnej, mimo tego, że nie jest On dany obiektywnie, Kant nie rezygnuje z uznawania Boga w postaci postulatu praktycznego rozumu. Jednocześnie zdaje się zaprzeczać jakoby idea Boga była jedynie projekcją podmiotu, rezultatem wishfull thinking: jest ona czymś koniecznym zarówno jako transcedentalny ideał, jak i podstawa realizacji dobra najwyższego.

Kantowska filozofia religii jest nie tylko wiarą rozumu, ale także rezultatem wiary w rozum, który nie cofnął się przed racjonalizacją treści w najmniejszym stopniu - wydawałoby się - podatnych na jakąkolwiek racjonalizację. Nie wydaje się, aby funkcje religii mogły zostać sprowadzone do funkcji moralnych, aby akt wiary mógł stać się czysto rozumowym aktem podmiotu. Jest to zabieg nierealizowalny chociażby z tego względu, że prowadzi do zatracenia  konstytutywnych cech religii będącej rezultatem spontanicznej aktywności ludzkiej, a nie “wyrozumowanym”, na samych obowiązkach opartym tworem.

Koncepcja Kanta ma zatem charakter wyraźnie redukcjonistyczny, choć pozbawiona jest radykalizmu, jaki obserwujemy w dziewiętnastowiecznej krytyce religii. Jest ona jakby łącznikiem pomiędzy osiemnastowieczną napastliwą krytyką religii, a wyrafinowanym dziewiętnastowiecznym ujęciem genealogiczno-demaskatorskim, właściwym takim twórcom jak Nietzsche, Freud czy Marks. Nie dostrzegamy tutaj radykalnego dążenia do desakralizacji ludzkiej egzystencji i świata kultury, a wręcz przeciwnie – napotykamy tendencję przeciwną: próbę sakralizacji moralności. Mamy zatem do czynienia z przesunięciem akcentów w obrębie religii, z częściową deprecjacją doktryny, kultu oraz instytucji religijnej, a zarazem sakralizacją sfery moralnej. Ujmując rzecz w kontekście współczesnych doświadczeń, filozofia Kanta jest świadomościowym odpowiednikiem procesu sekularyzacji pojętego raczej jako zmiana form religijności, aniżeli proces zmierzający ku totalnej erozji życia religijnego. Zaś dyskusja, czy kantowskie pojęcie religii mieści się w tym, co za religię jest powszechnie uważane okazuje się jałowa, albowiem pluralizacja religii doprowadziła do stanu, w którym żaden consensus omnium nie jest osiągalny. Inkluzywne pojmowanie religii staje się koniecznością. Interpretując dorobek Kanta w tym kontekście, skłonny jestem twierdzić, że redukcja Kanta nie oznacza destrukcji religii w ogóle, jest raczej próbą re-formacji jej postaci tradycyjnej, próbą racjonalistycznej absorpcji religii przez etykę przy jednoczesnym zachowaniu konstytutywnego dla religii elementu sacrum. Przypadek Kanta jest kolejnym argumentem na to, że kategoria sacrum jest nieredukowalna i każda próba jej eliminacji z ludzkiego doświadczenia prowadzi jedynie do zmiany form jego przejawiania się, nie sposób natomiast całkowicie zanegować jego obecności. Redukcja sacrum w wymiarze przekonań religijnych oraz kultu, zostaje w filozofii Kanta skompensowana na płaszczyźnie moralnej. Redukcja tradycyjnej religii objawionej polega tutaj na tym, że zostaje ona sprowadzona do jednego z jej komponentów. Natomiast sacrum przejawia się nadal, tyle że w zmienionej postaci. Prawo moralne Kanta zdaje się być jednym z niezliczonych przykładów hierofanii.

 

                    

 

 

 

                  

 

 

Artykuł recenzowany przez prof. dra hab. Zbigniewa Drozdowicza



[1] Immanuel Kant, Krytyka praktycznego rozumu, Warszawa 1984, s.211 i nast.

[2] Tamże, s. 185

[3] Tamże, s. 198

[4] Tamże, s. 200 i nast.

[5] Cyt. za M. Borowski, Kantowska filozofia religii, Warszawa 1986, s. 142

[6] Cyt. za: Tamże, s. 143

[7] Cyt. za: Tamże, s. 193

[8] Cyt. za:  Tamże, s. 193